Motto pierwszej edycji festiwalu to KRAWĘDŹ, STYK, PRZEJŚCIE. Każde z tych określeń jest innym spojrzeniem na temat granicy. Rozmowy z autorkami i autorami będą skoncentrowane na kryzysach, trudnych miejscach styku oraz próbach wyobrażania sobie jutra. Przemyśl wydaje się wspaniałym tłem dla dyskusji na tak zarysowane tematy.
Bardzo się cieszymy, że w gronie osób organizujących jest wspaniała i pełna dobrej energii absolwentka PSR Katarzyna Komar-Macyńska.
– Przemyśl ma bardzo malowniczą rzekę pośrodku. Jak się tu przeprowadziłam, szyja mi urosła o siedem centymetrów, bo ciągle się na ten San gapiłam. Ale jak się tu trochę pomieszka, to malownicza rzeka z czasem zamienia się w rów w środku miasta i zaczyna doskwierać. Mostów jest za mało, a nad samą rzekę można pójść co najwyżej z psem na spacer albo z butelką piwa, żeby ją wypić, a potem zostawić. Więc my chcemy zrobić coś sensownego nad rzeką – mówi Katarzyna. – A historycznie tak się złożyło, że San w Przemyślu był dwa razy realną granicą. Rzeka w nazwie festiwalu i w naszym założeniu zwracania się do niej ma nam trochę pomóc oswoić temat granicy, która ciągle jest tu trochę niechciana.

Jak mówią organizatorzy i organizatorki, opracowując program, szukali szeroko pojętych wątków granicznych. Stąd na przykład spotkanie z Anką Wandzel, autorką eseju Sztuka przetrwania. Dodatkowym założeniem jest, by spotkania łączyły osoby piszące z Polski i z Ukrainy, dlatego w rozmowie z Anką weźmie udział ukraińska pisarka Eugenia Kuzniecowa - polscy czytelnicy mogą ją znać z dwóch przetłumaczonych powieści - Nim dojrzeją maliny oraz Drabina. Książki Kuzniecowej opowiadają o chowaniu się przed rzeczywistością, szukaniu ukrycia. Spotkanie zgodziła się poprowadzić Dorota Borodaj.
Będą też spotkania tłumaczy - literatury ukraińskiej na język polski: Maciej Piotrowskiego i Marcina Gaczkowskiego, a także tłumaczy literatury polskiej na ukraiński i niemiecki - Oleny Sheremet i Lothara Quinkensteina. Będą to rozmowy o mostach literackich, a także o tym, jak przekłady literackie budują obraz Ukrainy w Polsce oraz Polski w Ukrainie i Niemczech.
Zaproszenie na festiwal przyjęli również m.in. Andrzej Stasiuk, Inga Iwasiów, Paweł Reszka, Małgorzata Lebda, Eliza Kącka, Małgorzata Rejmer, Tomasz Szerszeń, a także fenomenalni ukraińscy pisarze i pisarki: Andrij Lubka, Anastasia Levkova czy Tamara Horicha-Zernia.
Program spotkań i wydarzeń festiwalowych można znaleźć tutaj.
Bo będą oczywiście wydarzenia towarzyszące. Festiwal odbywa się w sześciu lokalizacjach z dwóch stron Sanu. Główna scena festiwalowa staje na brzegu rzeki, autorzy i autorki podczas rozmów będą mieli za plecami San. Wieczorne spotkania, otwarcie festiwalu, czytanie performatywne będą odbywały się w różnych konfiguracjach w sali teatralnej Domu Ukraińskiego. Strefa dziecięca została zorganizowana na skwerze obok Rynku, pod lipami, nieopodal pomnika Adama Mickiewicza.
Program wydarzeń towarzyszących jest ułożony z myślą o lokalności.
- Gdy pracowałam nad programem, moimi dwoma najważniejszymi doświadczeniami festiwali literackich były Miedzianka oraz Meridian Czernowitz - jeszcze z 2019, sprzed pandemii i wojny. Podczas obu festiwali bardzo ważne było rozumienie miejsca, dlatego i w naszym programie są wycieczki, oprowadzanie, opowiadanie. Na przykład na rowerach. To między innymi dlatego, że bardzo zależy nam na tym, aby Przemyśl stał się przyjaźniejszy dla rowerzystów, poza tym na rowerze jest tu po prostu wygodniej i ciekawiej – zaznacza Katarzyna Komar-Macyńska. – Wycieczkę rowerową organizujemy z myślą o eksplorowaniu miejsc i tematów przemyskich w literaturze.
Oprócz wycieczek goście i gościnie festiwalu będą mogli wziąć udział w porannych spacerach po mieście oraz w nocnym zwiedzaniu Domu Ukraińskiego - budynku, który jest gospodarzem Festiwalu „Miasto z rzeką”. Budynek ma 121 lat, cztery piętra, wielkie piwnice i sporo warstw historii.
Jak mówi Katarzyna, istnieje cała masa wyobrażeń o Przemyślu: ściana wschodnia powiatowa, matecznik konserwatywnych wartości, populizm i woda święcona.
- To oczywiście obraz skrajnie uproszczony, także graniczny. Warto do nas przyjechać, żeby się na własne oczy przekonać, jaki jest Przemyśl. Nasz festiwal to dobry pretekst, żeby się tu zjawić.
Kibicujemy, trzymamy kciuki, życzymy wspaniałej pogody i świetnych spotkań.