Każdego wieczoru, dzień w dzień od ponad roku, setki i tysiące Gruzinów wychodzą na ulicę: protestują w alei Rustawelego, przed siedzibą mediów publicznych, od czasu do czasu także w pobliżu innych instytucji. W pierwszych miesiącach 2025 roku spędziłem ponad dwa tygodnie wśród protestujących i przyglądałem się codzienności demonstracji. Protesty, zorganizowane zazwyczaj w formie marszów lub blokad dróg, przebiegają często w piknikowej atmosferze – wśród gruzińskich i unijnych flag, grzanego wina, jedzenia, piosenek. Z racji swojej powszedniości, protesty regulowane są rozkładem jazdy komunikacji miejskiej i kończą się w okolicach północy. Jak każde oddolne protesty, szczególnie te cykliczne, gruzińskie demonstracje wytworzyły swoją kulturę, opartą na happeningu i artystycznej prowokacji, języku i kodach oraz ikonicznych postaciach – jak Bordo, rekonstruktor, który przychodzi na protesty w historycznych przebraniach, czy Laszlo Robert Mezes, węgierski dziennikarz opozycyjny, obecny na protestach od ich początku, z nieodłączną odblaskową kamizelką „PRESS”.
Obecne protesty w Gruzji to rezultat narastającego od lat konfliktu między społeczeństwem (a przynajmniej jego głośną częścią) dążącym do integracji z Zachodem a rządem Gruzińskiego Marzenia, który rządzi już czwartą kadencję, ale zmienił orientację z prounijnej na prorosyjską.
Bezpośrednim tłem i przyczyną protestów były wybory parlamentarne z października 2024 roku, wygrane przez Gruzińskie Marzenie i uznane przez znaczną część społeczeństwa, opozycji i organizacji pozarządowych za obarczone poważnymi nieprawidłowościami. Kolejne raporty organizacji monitorujących wybory – jak chociażby raport OSCE/ODIHR zawierały szereg zastrzeżeń dotyczących naruszenia tajności głosowania, przymusu wyborczego, niekonsekwencji proceduralnych, ograniczania dostępu obserwatorom, jednostronnych decyzji przewodniczących komisji wyborczych, częstego odrzucania skarg bez przeprowadzenia śledztwa oraz licznych, wprowadzanych na krótko przed wyborami zmian w regulacjach prawnych Centralnej Komisji Wyborczej. Parlament Europejski określił te wybory jako „ani wolne, ani uczciwe” i wezwał do ich powtórzenia. Europejscy przywódcy zachowują demonstracyjny dystans wobec nowych władz – często nie używając oficjalnych tytułów czy stanowisk niektórych członków rządu lub określając ich „przywódcami Gruzińskiego Marzenia” albo „samozwańczymi przywódcami” .
28 listopada 2024 roku, a więc po niecałym roku od przyznania krajowi statusu kandydata na członka Unii Europejskiej, Irakli Kobakhidze, premier i członek Gruzińskiego Marzenia, ogłosił zawieszenie rozmów o akcesji Gruzji do Unii Europejskiej. Ten moment oznaczał porzucenie planów wejścia do UE i stał się zapalnikiem dla codziennych protestów w Tbilisi (a okazjonalnie również w innych częściach kraju), które nieprzerwanie trwają już oficjalnie rok (nieoficjalnie nieco dłużej), co czyni je jednymi z najdłużej trwających stałych protestów na świecie.