Jest pochmurny, jesienny dzień. Sympatyczny mężczyzna, mówiący po angielsku z amerykańskim akcentem, oprowadza polską reporterkę po Ofrze. To izraelskie osiedle zbudowane w 1975 roku na Zachodnim Brzegu Jordanu. Jest pierwszym z istniejących obecnie 147 oficjalnych osiedli i 224 przyczółków osadniczych, w których – na okupowanym palestyńskim terytorium – mieszka łącznie około siedmiuset czterdziestu tysięcy Izraelczyków.
Gospodarz opowiada o osiedlu, z dumą wskazuje na otaczające je sady i winnice. „Przywiozłaś ze sobą deszcz! – żartuje. – To błogosławieństwo. Dla ziemi, dla ludzi. Woda to jest nadal problem tutaj. Chociaż w ciągu ostatnich dziesięciu lat niemal wyeliminowany dzięki programowi odsalania wody morskiej. Teraz nawet wysyłamy naszą wodę do Jordanii. Izrael sto, dwieście lat temu był zacofany i jałowy. To była pustynia i bagna. Dopiero kiedy Żydzi powrócili na te tereny, ziemia rozkwitła. Nie jestem żadnym mistykiem, studiowałem nauki ścisłe. Ale fakty są takie, że to miejsce rozkwitło. Stało się zielone. Pierwsi mieszkańcy Ofry wspominają, że kiedy się tu sprowadzili, panowała całkowita cisza. Nie było ptaków, bo nie było drzew. To była jałowa ziemia. Dziś o poranku budzi mnie śpiew ptaków. Zobacz, jak tu jest zielono. Myślę, że to dlatego tu jesteśmy. I dlatego zachęcam takich ludzi jak ja, żeby tu zamieszkali”*.
Reporterka grzecznie pozwala się oprowadzać. Słuchając, zachęcająco potakuje, nie wdaje się ze swoim rozmówcą w dyskusję, nie zadaje niewygodnych pytań. Rozmowa zostaje zaprezentowana słuchaczom bez komentarza.
Przywołuję tę audycję, jeszcze dwa lata temu dosyć typową dla medialnych prezentacji „konfliktu” izraelsko-palestyńskiego, z dwóch powodów: po pierwsze, pokazuje słabość dziennikarstwa, w którym „obiektywizm” ogranicza się do przedstawienia różnych punktów widzenia – jeśli celem dziennikarstwa ma być pokazywanie prawdy. Wyciągnięcie wniosków takie dziennikarstwo (pozornie) pozostawia odbiorcom, ale nie wyposaża ich w wiedzę, pozwalającą im poddać właściwej ocenie to, co usłyszeli lub przeczytali. Słuchacze nie dowiedzą się zatem – jeśli nie wiedzieli o tym wcześniej – kto i jak wysoką cenę płaci za to, że sympatyczny Izraelczyk (który niegdyś był Amerykaninem) cieszy się rajską zielenią w Ofrze. Ani że jego wypowiedź stanowi przykład zinternalizowania motywów syjonistycznej propagandy przez społeczeństwo Izraela.
Pod drugie, słowa izraelskiego osadnika to dobry wstęp do opowieści o okupacji i wodzie w Palestynie. Opowieści, w której woda najpierw jest kluczowym zasobem o znaczeniu strategicznym, by potem stać się narzędziem władzy nad podbitą populacją, a nawet bronią w walce z nią. Jest to też opowieść o degradacji zasobów przyrodniczych. Rozwijający się kryzys klimatyczny sprawia, że prawie wszędzie na świecie kwestia trwałego zapewnienia wody dla potrzeb ludności i gospodarki zaczyna budzić zaniepokojenie. W Palestynie nie da się jednak mówić o wodzie, pomijając kwestię okupacji, tak jak nie da się mówić o okupacji, pomijając kwestię wody.
Żeby zrozumieć, jakie znaczenie ma kontrola nad zasobami wodnymi Palestyny, musimy najpierw przyjrzeć się jej warunkom naturalnym. (Nazwy Palestyna używam jako toponimu, na określenie obszaru między rzeką Jordan a Morzem Śródziemnym, odpowiadającego dawnemu Mandatowi Palestyny. Obecnie teren ten zajmuje Państwo Izrael i Państwo Palestyna, którego terytorium w całości jest objęte różnymi formami izraelskiej okupacji). Pomimo niewielkiej powierzchni, Palestyna jest obszarem bardzo zróżnicowanym pod względem krajobrazowym, klimatycznym, glebowym i wodnym, a co za tym idzie, również biocenotycznym – od mokradeł i wilgotnych obszarów górskich z roślinnością śródziemnomorską, po stepy i pustynie. Ogólnie klimat Palestyny określa się jako śródziemnomorski, ale temperatury i sumy opadów nie są rozłożone równomiernie: nadmorska równina i biegnące południkowo centralne pasmo górskie charakteryzują się klimatem dosyć wilgotnym, natomiast leżąca w depresji Dolina Jordanu ma klimat gorący i suchy. Sumy opadów zmniejszają się też z północy na południe – południowy rejon Palestyny zajmują półpustynia i pustynia.
Całościowo Palestyna jest obszarem narażonym na niedobory wody. Jej główne zasoby wodne to rzeka Jordan wraz z dopływami, zasilająca Jezioro Tyberiadzkie i wypływająca z niego w kierunku Morza Martwego, oraz warstwy wodonośne: przybrzeżna i górskie. Są to zasoby transgraniczne.