Niech zacznie Mariusz:
Nazwa Dowody na Istnienie wzięła się z tytułu książki Hanny Krall. Skoro nazwa Wrzenie świata nawiązuje do serii książek Kapuścińskiego, to nazwa kolejnego dziecka naszej fundacji musiała nawiązywać do twórczości Hanny Krall. „Pani Haniu – powiedziałem – reportaż jest dowodem na istnienie człowieka, życia, a nawet Boga, jeśli ktoś chce”, „Chyba ma pan zbyt wielkie mniemanie o reportażu – odparła. – Ale zgadzam się”.
27.01.2014 stanęliśmy w bramie Świątyni Literatury w Hanoi: Julianna Jonek, Wojciech Tochman i ja. Zrobiliśmy sobie selfie. To świątynia z XI wieku i pewnie podświadomie liczyliśmy na to, że jako wydawnictwo też przetrwamy długo. I może poprowadzą je nasze wnuki.
*
A teraz niech to będzie mozaika.
Julianna
Kiedy zostałam redaktorką naczelną, miałam 28 lat. Nie wiedziałam, jak się wydaje książki, jak wygląda proces wydawniczy. Wszystkiego uczyłam się na żywo, w trakcie. Redagowałam na czuja, na ucho. Jednym z najwspanialszych doświadczeń z początków wydawnictwa była dla mnie współpraca z Hanną Krall. Wznawialiśmy jej książkowy debiut „Na wschód od Arbatu”, ja go redagowałam. Jestem wdzięczna pani Hannie za to, jak serio mnie wtedy potraktowała. Słuchała moich uwag, przyjmowała je, traktowała mnie z szacunkiem, chociaż naszych doświadczeń w pracy nad tekstem nijak nie można było porównać – ona legenda, ja początkująca, zielona.
Mariusz
Pierwszym reportażem Dowodów była „Cudowna” Piotra Nesterowicza. To dla mnie wzorzec reporterskiej bezstronności. Autor, absolwent Polskiej Szkoły Reportażu, pracował w korporacji na wysokich menedżerskich stanowiskach, ale zmienił swoje życie i został naszym Pierwszym Autorem. Postanowił przyjrzeć się zdarzeniom z maja 1965 roku. W Zabłudowie na Podlasiu czternastoletniej Jadwidze objawiła się Matka Boska, a ludowa komunistyczna władza musiała sobie z tym cudem poradzić. „Właściwie nie wiem, dlaczego zostałam wybrana. Niczym się nie wyróżniałam” – mówi Piotrowi ponad sześćdziesięcioletnia pani Jadwiga. Uwielbiana, celebrowana, a potem wyśmiewana i marginalizowana. Piotr zdobył jej zaufanie i po ponad 50 latach kobieta przerwała milczenie. „Dlaczego nie ja napisałem tę książkę?” – spytałem na okładce. Głównie po to, żeby ujawnić pozytywną reporterską zazdrość. Nie umiałbym napisać tego tak jak Piotr Nesterowicz. Wkradłaby mi się do tekstu ironia, ciągnęłoby mnie do śmiechu. Zaś nasz Pierwszy Autor pokazał panią Jadwigę bez mrugania okiem, które tak w reportażach lubimy. Pokazał ją z szacunkiem. A jednocześnie nie wiemy, czy on sam w te objawienia wierzy, czy nie wierzy.
Julianna
W ostatniej chwili, już w drukarni, zobaczyliśmy niepotrzebną spację w tytule: CUDOW NA. Bo oczywiście zdarzały się wtopy. W „Nie ma” w poważnym zdaniu o śmierci zamiast śmierci znalazły się śmieci. Książka Ireny Morawskiej „Było piekło, teraz będzie niebo” miała żółtą okładkę – autorka ten kolor lubiła. Tyle że białe litery na żółtym tle były prawie niewidoczne. Na szczęście Irena tylko się z tego śmiała, taka była.
Dominika
12 lat i ponad 100 książek (przestałam liczyć kilka lat temu) i pracę nad prawie każdą z nich dobrze pamiętam. Szczególnie serię Faktyczny Dom Kultury i pierwszy tytuł w seriim „Nie oświadczam się” Wiesława Łuki: to ślęczenie z Julą do 2 w nocy nad ostatnimi poprawkami i przeniesieniami, aby skład był idealny. W ogóle pierwsze korekty do składu wprowadzałyśmy razem u mnie w domu do 2, 3 nad ranem. Jula przyjeżdżała z ryzą papieru i leciałyśmy strona po stronie. Potem stres w drukarni, czy odcień czerwieni wyjdzie taki, jak chciałyśmy. Nasze wspólne wyjazdy ekipą Dowodów do drukarni i sprawdzanie wydruków to kopalnia wspomnień.