Pod koniec sierpnia z Barcelony wypłynęła Global Sumud Flotilla, międzynarodowa inicjatywa mająca dostarczyć do Strefy Gazy pomoc humanitarną. Od tamtej pory byłem w kontakcie z członkiniami i członkami załóg, prosiłem o relacje na temat tego, jak się czują, jakie mają motywacje, jak wyglądają ich dni. To, co zaczęło się od opisu osobistych przekonań, a także celów Floty, zamieniło się z czasem w relację codzienności na wodzie i uczucia związane ze stopniowym zbliżaniem się do Strefy Gazy.
Mariana Mortágua, koordynatorka krajowa portugalskiego Bloku Lewicy, posłanka do Zgromadzenia Republiki: Jestem tu, bo wierzę, że mój naród wspiera Palestynę w sposób, w jaki nie robi tego rząd. Chcemy przerwać oblężenie i dostarczyć pomoc humanitarną do Gazy, zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego. Moja obecność ma zwiększyć bezpieczeństwo Floty i oby tak się stało. Wolna Palestyna!
Nina Ptak, prezeska Stowarzyszenia Nomada, które zajmuje się wspieraniem osób z doświadczeniem migracji i uchodźstwa: Jestem już przyzwyczajona do tego, że wspieranie innych biorą na siebie osoby prywatne oraz społeczeństwo obywatelskie w postaci różnych nieformalnych grup i organizacji pozarządowych. Wszyscy pamiętamy początek pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, kiedy zwykli ludzie zorganizowali się, wyszli na dworce i zaczęli pomagać. Mówię o tym, bo jednoznacznie kojarzy mi się to z tym, co robię teraz. Już od końcówki zeszłego roku próbowaliśmy naciskać na to, by polski rząd przynajmniej ewakuował członków rodzin polskich Palestyńczyków. Mimo ekspertyz prawnych, mimo dostępnych rozwiązań – jak europejski mechanizm ochrony ludności, który opłaca i organizuje transport w przypadku ewakuacji medycznych – nawet tego Polska nie potrafiła zrobić. Jestem tym oburzona, tak samo jak tym, że do dziś nasz rząd nie był w stanie nazwać tego, co dzieje się w Gazie, ludobójstwem - wciąż słyszymy o „kryzysie humanitarnym”, mimo licznych dowodów na zbrodnie wojenne, których dokonuje Izrael.
Aleks z Litwy: Ponieważ mój kraj nie ma swojej delegacji, dołączyłem do holenderskiej. Postanowiłem wziąć udział ze względu na to, że rząd mojego kraju, tak samo jak wiele innych, nie robi nic, by położyć kres ludobójstwu dokonywanemu przez Izrael. Poprzez moją obecność chcę przypomnieć o solidarności i człowieczeństwie.
Yasmin Acar: Jestem członkinią komitetu sterującego Global Sumud Flotilla. Przygotowujemy się właśnie do wypłynięcia z Barcelony, razem z ludźmi z czterdziestu czterech krajów, wkrótce dołączą do nas łodzie z kolejnych portów. Popłyniemy do Gazy, by przerwać nielegalną blokadę morską założoną przez Izrael w 2007 roku, czego intensyfikacja nastąpiła w ostatnich dwóch latach. Jesteśmy misją bez przemocy, niesiemy pomoc humanitarną. Chcemy nie tylko dostarczyć ją ludziom w Gazie, ale też silniej zwracać uwagę na głód oraz ludobójstwo, którego dokonuje Izrael. Domagamy się też, by rządy naszych krajów przestały wysyłać do Izraela broń, a zamiast tego obłożyły go sankcjami oraz skierowały pomoc humanitarną do Strefy Gazy.
Ewa Jasiewicz, dziennikarka i aktywistka: Jako Flota jesteśmy częścią większego międzynarodowego ruchu społecznego, któremu chodzi nie tylko o wyzwolenie Palestyny, ale jest też ogólnie antywojenny, antykolonialny. Tylko w ten sposób, gdy wielu ludzi się zaangażuje, możemy wywrzeć nacisk na rządy, żeby zaczęły coś robić. Obecnie najważniejsza jest oczywiście Palestyna, a jako Polki i Polacy mamy duży współudział w tym, co robi Izrael, bo Polska wspiera go wojskowo, ekonomicznie, dyplomatycznie i politycznie. Myślę, że coraz więcej osób w Polsce to rozumie, zresztą tak samo na przykład w Wielkiej Brytanii.
Jamila z Maroka: Cieszę się, że mogę wziąć udział w rejsie i w ten sposób dać przykład innym ludziom, a przede wszystkim pokazać, co powinny robić rządy i reżimy – w tym arabsko-muzułmańskie – które tak bardzo zawiodły. Czy to poprzez milczenie, czy bezpośredni udział w trwającym ludobójstwie.
Hanna Smith: Jestem obywatelką USA, udział we Flocie jest też dla mnie sposobem na kwestionowanie współudziału mojego rządu w ludobójstwie, którego dokonuje Izrael. Tak naprawdę cywile nie powinni podejmować takich działań, ale musimy wyręczać rządy, które finansują i umożliwiają dokonywanie czystki etnicznej. Jestem tym rozczarowana, ale jednocześnie chętna i gotowa, by podjąć wyzwanie i stanąć ramię w ramię z innymi ludźmi, którzy chcą się temu sprzeciwić. Myślę, że to jeden z tych momentów historii, na które kiedyś będziemy patrzeć i zastanawiać się, czy zrobiliśmy wystarczająco dużo. Niezależnie od tego, czy jest się na łodzi, czy protestuje w swoim miejscu zamieszkania, trzeba te działania nasilać. To moralne powołanie naszego pokolenia i przełomowy moment w historii. Moje przesłanie do świata brzmi: gdziekolwiek jesteście i kimkolwiek jesteście, nadszedł czas, by wzmocnić głosy Palestyńczyków, stanąć po stronie narodu palestyńskiego.
Członek Floty z Pakistanu: – Jako muzułmanin wstydzę się, że tak niewielu muzułmanów brało wcześniej udział w tego typu działaniach. To się zmienia, coraz więcej osób rozumie, że kiedy rządy zawodzą, trzeba się buntować oraz jednoczyć w celu wyzwolenia Palestyny, przerwania oblężenia Gazy, otwarcia korytarzy dla pomocy humanitarnej oraz zakończenia ludobójstwa. Moje przesłanie do całego świata jest takie, że milczenie zabija niewinnych ludzi w Strefie Gazy. Trzeba stanąć w obronie dzieci, które są mordowane i w obronie ludzkości. Jutro może być nasza i wasza kolej. Ratujcie swoją przyszłość i swoje dzieci przed kolejnym ludobójstwem.
Łukasz Kozak, Akcja Socjalistyczna: Nie jest to pierwszy raz, kiedy podejmuję taką próbę. Dwa miesiące temu brałem udział w Marszu do Gazy. Pierwszą noc w Egipcie spędziliśmy w celi na lotnisku, razem z kilkudziesięcioma innymi osobami, które zamierzały dotrzeć do Rafah. Mimo tego, że ludzie w celi byli z różnych państw, porozumiewali się wieloma językami, panowała serdeczna, wręcz rodzinna atmosfera, a solidarność i wsparcie były czymś oczywistym. Tego samego spodziewałem się po osobach uczestniczących w Global Sumud Flotilla i nie zawiodłem się.
Franek Sterczewski, poseł na Sejm RP: Jedną z rzeczy, której się uczę na tej misji, jest perspektywa. Chodzi mi o to, że jest duży i mały obrazek. Duży to oczywiście cel, jakim jest przebicie się przez nielegalną blokadę morską założoną przez Izrael, udzielenie pomocy humanitarnej oraz przekonanie rządów całego świata do stworzenia prawdziwego korytarza humanitarnego, który mógłby uratować około dwóch milionów Palestynek i Palestyńczyków. Mały obrazek to nasze codziennie sytuacje. Skoro w misji biorą udział ludzie z czterdziestu czterech krajów świata, przedstawiciele różnych kultur, posługujący się różnymi językami, to konflikty – personalne, ideologiczne – są oczywiste. Robimy, co możemy, by gasić takie pożary, tym bardziej, że to zwykłe, ludzkie rzeczy. Miałem przyjemność być już na pięciu różnych, mniejszych i większych, statkach. Te zmiany wynikały z potrzeb pełnienia wielu obowiązków w kolejnych miejscach. Przy okazji mogłem zaobserwować, jak ciężko wszyscy pracują. Niezależnie od tego, czy ktoś jest znaną aktywistką klimatyczną, wnukiem noblisty walczącego o pokój, prawnikiem, dziennikarką, lekarką, komikiem – wszyscy są równi i robią podobne rzeczy.