Izabela O'Sullivan

Dom na skarpie. Justyna i Przemek z Gdańska

Raport

Fot. Tomasz Kaczor

Wprowadziliśmy się tutaj we wrześniu 2024 roku. Urządziliśmy roczek Bruna połączony z parapetówką, a następnego dnia zaczęliśmy remont. Część, w której obecnie mieszkamy, była tak dobrze utrzymana, że wystarczyło jedynie odmalować ściany. Mimo że zajmowana przez nas przestrzeń to tylko kilka metrów więcej niż nasze poprzednie mieszkanie, od razu odczuliśmy poprawę komfortu. Przede wszystkim mąż ma osobne pomieszczenie do pracy. Mogę spokojnie usypiać syna i nie ma konfliktów. Nie stresujemy się, że Przemek ma calla albo że musi dokończyć coś pilnie do pracy. A przede wszystkim cieszymy się z ogrodu.

Po studiach kupiliśmy z Przemkiem niewielkie mieszkanie – salon z aneksem kuchennym i małą sypialnią, łącznie czterdzieści pięć metrów kwadratowych. Mąż pracował zdalnie w pokoiku, ja zajmowałam się córką w salonie. Kiedy na świat przyszedł Bruno, manewrowanie w tej przestrzeni stało się jeszcze trudniejsze. Usypiałam małego, a Przemek w tym czasie przerywał pracę i szedł do Julki. Potem wracał popracować do sypialni, ale syna często budziło stukanie w klawiaturę, nie mówiąc o sytuacjach, gdy mąż miał spotkanie online.

Już po narodzinach Julki rozmawialiśmy o kupieniu czegoś większego, a teraz wiedzieliśmy, że nie ma co zwlekać. Postanowiliśmy, że będzie to dom z ogródkiem, bo w okolicy, na której nam zależało, można było znaleźć takie, których cena była zbliżona do mieszkań w nowym budownictwie. Ostatecznie wyszło taniej niż za trzy lub cztery pokoje w bloku.

Zależało nam, żeby przenieść się na Osiedle Wzgórze Mickiewicza, bo tu mieszkają moi rodzice, a kiedyś również babcia. Jest dobrze skomunikowane i spokojne. Pani Agnieszka, agentka nieruchomości, którą polecił nam znajomy, szybko znalazła to, czego szukaliśmy. Korzystaliśmy z jej usług, bo mąż dużo pracował, a ja, zajmując się dwójką dzieci, nie miałam czasu, żeby przeglądać oferty. Zależało nam też na sprawnej sprzedaży naszego mieszkania, żebyśmy mogli dobrać jak najmniejszy kredyt na dom.

 

Obejrzeliśmy tylko ten jeden i od razu poczuliśmy, że chcemy w nim zamieszkać. Nie wiem, co to za głos, który to mówi, ale jak zobaczyłam tę przestrzeń i zieleń, od razu wiedziałam, że nic lepszego nie znajdziemy.

Na czas wizyty zostawiliśmy dzieci u dziadków, myśląc, że wychodzimy na chwilę. Nie było nas trzy godziny. Od razu zauroczyło nas wnętrze, ale też energia dotychczasowych właścicieli. Państwo Arleta i Henryk byli ciepli i serdeczni, opowiadali też wiele anegdot i ciekawostek, związanych z bursztynem. Pan Henryk jest złotnikiem i prowadził w domu swoją pracownię. Widzieliśmy na przykład zatopionego w bursztynie skorpiona. Nie wiem, w jaki sposób, ale przywiózł go ponoć z Arabii Saudyjskiej, w której pomagał budować zoo. Pokazał nam proces obróbki bursztynu i swoje najnowsze dzieła. Podobno współtworzył też Muzeum Bursztynu w Gdańsku i wykonał dla niego księgę pamiątkową, do której wpisują się honorowi goście. Od prezydenta Pawła Adamowicza dostał medal dla osób zasłużonych w dziedzinie promowania Gdańska jako Światowej Stolicy Bursztynu podczas imprez targowych w Europie.

Dom wybudował trzydzieści lat temu wspólnie ze swoim bratem, który również mieszka w okolicy. W środku jest wiele pomieszczeń i zakamarków. Na dole mamy salon z kuchnią, na półpiętrze mały pokoik, w którym Przemek urządza sobie biuro. Kilka schodków wyżej będzie  nasza sypialnia oraz pokój dzieci i łazienka. Na samej górze jest ponad pięćdziesięciometrowe mieszkanie, które zajmujemy podczas remontu dolnych partii. W przyszłości chcielibyśmy je wynająć, bo ma oddzielne wejście. Obok domu jest garaż, a nad nim pomieszczenie. Kiedyś był tu sklep, w którym dawni właściciele przyjmowali klientów z całego świata. 

Dom jest częścią szeregowca. Leży przy skarpie, więc z jednej strony mamy otwartą przestrzeń: jest mnóstwo zieleni i kwiatów. Pan Henryk posadził trzysta drzew, które pięknie wyrosły, a korony otaczają ogródek. Zamontował mnóstwo karmników, więc teraz z dziećmi dokarmiamy ptaki i obserwujemy ich życie. Ostatnio odwiedził nas jeż, pod ogrodzenie podeszły dziki. Bruno uwielbia obserwować mrówki. Kiedy śledzi paluszkiem pokonywane przez nie szlaki, mam czas, żeby wypić ciepłą kawę. 

Wstajemy codziennie przed szóstą. Julka idzie do przedszkola, Przemek schodzi do pracy do biura, a ja zajmuję się synem. Robimy obchód ogródka, sprawdzamy, czy wszystkie ptaszki mają co jeść, czy są ślimaki i mrówki. Gdy córka wraca o szesnastej, a Przemek kończy pracę, jemy obiad i jest czas na zabawy, spacer lub rower. Niedaleko mamy boisko do koszykówki. To dla mnie i Przemka bonus, bo kiedyś oboje graliśmy zawodowo. Spacerkiem możemy też wybrać się do moich rodziców.

Na plażę na Wyspie Sobieszewskiej mamy dwadzieścia minut samochodem. Pan Henryk w specjalnym zeszycie zaznaczał, przy którym wejściu najlepiej szukać bursztynów. Pokazał nam swoje zapiski i teraz chętnie z nich korzystamy. Robimy sobie eskapady rodzinne i wszyscy z podekscytowaniem wydobywamy z piasku kolejne okazy. Julka i Bruno co chwilę podbiegają i pytają, czy to bursztyn, a Przemkowi chyba ostatnio udało się go znaleźć. Musimy to sprawdzić.

Poprzedni właściciele, wyprowadzając się, zabrali niektóre rzeczy z pracowni, ale kilka maszyn nadal stoi w piwnicy. Nie przeszkadza nam to, są w pomieszczeniu obok kanału pod garażem. Na razie jeszcze nie wiemy, jak zagospodarujemy tę twórczą przestrzeń. Być może urządzimy w niej kącik zabaw dla dzieci. 

Przez pierwsze miesiące pan Henryk od czasu do czasu wpadał po pocztę. Pokazywaliśmy mu wtedy, jakie wprowadzamy zmiany. Burzyliśmy na przykład część ścian, żeby powiększyć otwartą przestrzeń. Nie wydawało się, żeby było mu przykro, rozumiał, że urządzamy po swojemu i podpowiadał, gdzie kuć, a których ścian nie ruszać. Cały czas mamy kontakt telefoniczny, zdarza się, że rozmawiamy po kilkadziesiąt minut. Po remoncie chcemy zaprosić panią Arletę i pana Henryka do siebie.

Może Cię zainteresować

wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 
wspieraj nas na Patronite
 

Grantor

kpo getLogotypesStrip