Życie w epoce cyfrowej pozostawia nas z dziwnymi artefaktami, nieprzystającymi do rzeczywistości, paradoksalnymi cyfrowymi śladami, które nosimy ze sobą latami w pamięci aplikacji. Po latach nieoczekiwanie stają się świadectwem czegoś, czego już nie ma, powidokiem dawnych doświadczeń.
Mieszkańcy Strefy Gazy są nie tylko głodzeni, ale od dwóch lat również bardzo spragnieni. Nie mogą się nawet ratować zbieraniem deszczówki, bo jest zanieczyszczoną zawiesiną szkodliwych substancji krążących nad Gazą: z wybuchów amunicji, z wysadzanych w powietrze budynków, z trującego dymu powstającego przy spalaniu każdego palącego się materiału, żeby tylko móc jakoś ugotować posiłek czy się ogrzać.
Historia jaskrawa jak lata osiemdziesiąte: dziewczyna z Toledo podbija Waszyngton, publikuje świetne reportaże i dostaje Pulitzera. Na chwilę.
Nawet niebo nad Gazą się zmieniło. Słońce wschodzi, ale nie daje ciepła. Noc zapada, ale nie przynosi wytchnienia.
Pisanie zawsze było dla mnie sposobem mierzenia się ze światem. Dlatego właśnie z redakcją ir2.info zdecydowaliśmy się na przygotowanie i publikację tego cyklu. Znajdą się w nim reportaże, wywiady i analizy. Kolejnym publikacjom będą towarzyszyć rekomendacje tekstów, książek i innych utworów, które pomogą lepiej zrozumieć wydarzenia na Bliskim Wschodzie.
Plastik i wytworzone z niego przedmioty są całkowicie „wchłonięte przez teraźniejszość”. Historia się po nich prześlizguje, nie stworzono ich, by trwały przez tysiąclecia. Ich długowieczność jest kłopotliwym (dziś to wiemy) efektem ubocznym technologii i wygody. Oraz krótkowzroczności.
To, że fotografie są czarno-białe, nie oznacza problemu z fotografiami; oznacza problem z rozleniwionymi technologią widzami, którzy nie chcą już dokonywać w głowie wysiłku przekładu.
Byłoby doprawdy wspaniale, gdyby najwięksi zbrodniarze już w dzieciństwie wyrywali muchom skrzydełka. Świat byłby prostszy. Niestety raczej zimą dokarmiali ptaki i marzyli o lepszej przyszłości - o reportażach Wandy Wasilewskiej z czasów, gdy jeszcze nie była zdrajczynią Polski piszą Mariusz Szczygieł i Piotr Lipiński.
Poznawanie świata nie polega na tym, że stoi się z boku po to, żeby zyskać obiektywny ogląd jakiejś sytuacji. Uczenie się to wchodzenie w relację z innymi bytami i zjawiskami. Wiedza jest współtworzona, żywa, konkretna. Rozumie to współczesna nauka, ale poezja chyba lepiej potrafi ten wgląd wyrazić.